Święta tuż tuż...

24.12.13

W domu, w którym są dzieci, trudno jest powiedzieć "przygotowania do Świąt zakończone". Odkąd na świecie pojawił się nasz drugi bąbel, musiałam, przynajmniej na kilka lat, pożegnać się z siedzącą we mnie "perfekcyjną panią domu". I wiecie co? Chyba za nią nie tęsknię...



Nie jestem zwolenniczką sprzątania i robienia zakupów na ostatnią chwilę, ale czasem inaczej się po prostu nie da. Choroba dzieci, moje przeziębienie, nadgodziny męża, wydaje się, ze wszystko sprzysięgło się przeciwko nam. Na szczęście Wigilię spędzimy cała rodziną (moją i mojego męża) u teściów, więc odpadło mi przynajmniej szykowanie tej najuroczystszej w roku kolacji. Dzięki Bogu :) 

Za to pierwszy dzień Świąt należy do mnie. Dlatego też dopiero 3 godziny temu wróciłam z marketu, gdzie wraz z innymi rodakami biegałam od półki do półki w poszukiwaniu brakujących składników świątecznych dań. W tym roku po raz pierwszy nie denerwowały mnie niekończące się kolejki do kasy, dziurawe opakowania ze śledziami, z których olej wylał mi się na kurtkę, horrendalna suma, którą zostawiłam u pani kasjerki, produkty, których zapomniałam kupić i nerwowy tupot mas ludzkich przemieszczających się z miejsca na miejsce w tym przybytku kapitalizmu.

Nie robi już na mnie wrażenia ciągły bałagan w naszym mieszkaniu, nieupieczone ciasto i niezapakowane prezenty. Wszystko to nie jest w stanie zepsuć mego super-pozytywnego nastroju, bo sama myśl o tym, że za kilka godzin będziemy znów wszyscy razem, że zasiądziemy przy wigilijnym stole w powiększonym składzie, że nikt z nas nie cierpi z powodu choroby, że mamy co jeść, nawet jeśli spędzę całą dzisiejszą noc nad garnkami, podnosi mnie na duchu i odpędza wszelkie zmartwienia i wątpliwości, co będzie jeśli nie zdążę ze wszystkim na czas. 

Czy świat się zawali jeśli nie będzie perfekcyjnie? Jeśli moi goście będą musieli dłużnej poczekać na jedzenie, zdejmować zabawki dzieci ze swoich krzeseł lub zadowolić się prezentem zapakowanym w torebkę a nie w fikuśny papier z wielgachną kokardą? Czy te błahostki sprawią, że Świąt nie będzie, że będziemy się mniej kochać? 



Dopiero dziś ubraliśmy choinkę i udekorowaliśmy mieszkanie różnymi świątecznymi pierdołami. Wszędzie pełno wszystkiego, na półkach roi się od Mikołajów i aniołków, telewizor zamienił się w kominek, a z głośników radia lecą bożonarodzeniowe piosenki i kolędy. I jest cudownie. I niech tak zostanie...


Wesołych Świąt!




Koniecznie przeczytaj

2 komentarze

  1. Piękna choinka.
    Święta, święta i po świętach.Za kilka dni powtórka. Moja wątroba ledwo to wytrzymuje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ładna choinka i super kominkowy patent z tv ;-) wiesz, ja w tym roku też wyluzowałam. Mimo że Wigilia była u nas, każdy przywiózł jakąś potrawę, więc nad garami siedzieć nie musiałam uff. Ogarnęłam dom do stopnia przyzwoitego i stwierdziłam że nie ogarnie mnie to przedświąteczne szaleństwo. A tu święta minęły, dom znowu zasypały setki klocków i innych dupereli i wiesz co? Mam to gdzieś hihi.

    OdpowiedzUsuń

Facebook

Napisz do mnie!

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *