5 błędów, których postaram się nie popełnić przy drugim dziecku.

16.1.14

Nikt nie rodzi się ze znajomością obsługi i opieki nad dziećmi. Mimo tysiąca (dobrych i trochę gorszych) rad udzielanych przez nasze mamy, teściowe i przyjaciółki, to my mamy ostatnie słowo i to my, rodzice, decydujemy o wychowaniu naszych dzieci. 

Nawet nie wiecie do jakiego szału doprowadzały mnie komentarze mamy mojego męża na temat karmienia, usypiania i zabawiania mojego starszego syna. Z perspektywy czasu muszę jednak przyznać, że miała dużo racji. Ponieważ zazwyczaj Polak jest mądry dopiero po szkodzie, teraz, gdy kolejny raz jestem mamą, postaram się zrobić wszystko, by uniknąć tych pomyłek, które popełniłam w opiece i wychowaniu mojego pierwszego dziecka. Oto moje najbardziej niewybaczalne błędy, których postaram się nie popełnić przy drugim dziecku.

5. Oglądanie TV.
Kuba pierwszy raz obejrzał bajkę w TV mając około roku. Zazwyczaj sadzałam go na jego krzesełku i włączałam telewizję, by zjadł bez grymaszenia cały posiłek. Do niedawna każda nasza próba wyłączenia telewizji w trakcie jedzenia kończyła się mega awanturą. Nie wspominając o tym, jak często K. budził się w nocy z krzykiem po obejrzeniu bardziej "aktywnej treściowo" bajki.

4. Podawanie wyłącznie jedzenia ze słoiczków.
Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że podawanie słoiczków miało swoje negatywne konsekwencje. Po pierwsze finansowe, po drugie, mieliśmy problem w przyzwyczajeniu Kuby do domowych potraw, gdy był już na tyle duży, by jeść to samo co my, a także do chwili obecnej nie znosi on warzyw i potraw o bardziej intensywnym smaku.

3. Spanie w naszym łóżku.
Nocne karmienie piersią niemowlęcia śpiącego obok mnie zdawało się być idealnym rozwiązaniem. Dziecko syte, mama wyspana. Perfecto. Dopiero po czasie zrozumiałam, jakie negatywne konsekwencje niosło to za sobą. Dziecko mogło się zakrztusić lub zostać przygniecione. Poza tym,  dość długo trwało przyzwyczajanie smyka do samodzielnego zasypiania w swoim pokoju. Niestety mimo upływu czasu, K. ma nadal zwyczaj przychodzenia w nocy i zasypiania w naszym łóżku. Suma summarum, każde z nas budzi się niewyspane i z bólem kości.

2. Brak konsekwencji w nocnikowaniu.
Byłam pełna podziwu dla mojej przyjaciółki, która konsekwentnie dzień w dzień sadzała na nocniku swoją maleńką córeczkę odkąd ta zaczęła siedzieć. Koniec końców, dziewuszka przestała nosić pieluchy gdy miała ok. 1,5 roku. Nasz brzdąc na widok nocnika dostawał spazmów, a ja za bardzo nie starałam się zaprzyjaźnić go z jego kibelkiem, przez co na dobre pożegnaliśmy się z pampersami dopiero gdy K. skończył 3,5 roku!  

1. Zezwalanie na rozpieszczanie przez dziadków.
"Rodzice są od wychowywania, dziadkowie od rozpieszczania". Która z nas choć raz nie usłyszała tego zdania? Ja słyszałam to za każdym razem, gdy dziadkowie pozwalali Kubie zjadać słodycze przed obiadem lub nie myć zębów wieczorem. Co gorsza, znosili zakazy, które my nakładaliśmy - np. dotyczące gry na telefonie lub oglądania telewizji. Dziecko musi być wychowywane według jednego modelu, który wybierają rodzice, a dziadkowie powinni go zaakceptować i postępować zgodnie z jego zasadami. My niestety zbyt często ulegaliśmy naszym rodzicom, przez co nasz syn wyrósł na małego rozrabiakę i dyktatora;)

 A teraz czas na Wasz rachunek sumienia ;) Jakie wpadki w opiece i wychowaniu swoich dzieci zaliczyłyście?

Koniecznie przeczytaj

7 komentarze

  1. Każda matka czy teściowa jest ble.. kiedy radzi , krytykuje , wtrąca się. Jednak często są potrzebne i pomocne wtedy prosi się je o pomoc. Gdyby nie one to.........szkoda gadać.
    Wychowanie dziecka to wielka sztuka. Człowiek się uczy całe życie jak postępować by jedno nie było zazdrosne o drugie. Niestety coś czasami umyka spod kontroli i .....
    Nie będę się wypowiadać na ten temat , bo każdy rodzic wie jak postępować by jego dziecko nie czuło się odtrącone lub było zazdrosne o młodsze rodzeństwo.
    Mój największy błąd w wychowaniu swoich dzieci - to brak konsekwencji i uleganie .
    Teraz jestem babcią i bardzo, ale to bardzo kocham swoich wnuków. Staram się nie wyróżniać żadnego, ale dzieci to bardzo dobrzy obserwatorzy i widzą, że młodszemu, dużo młodszemu rodzeństwu poświęca się więcej uwagi i opieki , dlatego czasami sobie myślą , że je nie lubimy czy mniej kochamy.Sama się o tym przekonałam kiedy ich odwiedziłam i po przywitaniu się z nimi doszłam do łóżeczka, w którym leżał malutki i zaczęłam go niuniać. Starszy to widział i zapytał : babciu czy Ty mnie lubisz????? Tak zrobiło mi się wtedy smutno i żałośnie , że się popłakałam .
    Od tamtej pory staram się nie dawać mu powodów do takiego myślenia.

    ....dwadzieścia czy trzydzieści lat temu nie było komórek, komputerów i takiego sprzętu jak teraz ,więc dzieci więcej czasu spędzały na podwórku z rówieśnikami.

    Staram się nie wtrącać w wychowanie swoich wnuków bo rodzice i tak mają ostatnie zdanie.Czasami coś im tylko zasugeruję, podpowiem i tyle.
    Każdy niech się uczy się na własnych błędach.

    OdpowiedzUsuń
  2. odnosząc się do tego co piszesz, ja przyjmuję sugestie otoczenia na temat sposobu wychowywania mojego dziecka, ale ostatecznie decyduję czy warto zrobić korektę, czy nadal trzymam się swojego:) Co do błędów-kto ich nie popełnia? :):):) Zdarzają się i już, a my jesteśmy dzięki nim mądrzejsze, bardziej doświadczone:)

    http://www.alelarmo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Dokładnie:) Później to my będziemy udzielać dobrych i mądrych rad naszym dzieciom, które i tak postąpią po swojemu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja mama zawsze mi powtarzała, że "matka ma zawsze rację" więc ostatnio jej te słowa przypomniałam :) i dodałam, że w stosunku do J. jest babcią i to ja mam rację :D.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja się zastanawiam jaka będę dla moich synowych gdy te urodzą dzieci. Chyba będę okropną i bardzo wtrącającą się teściową:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak mawiają najlepszym nauczycielem jest życie oraz doświadczenie :) Bardzo podobała mi się opowieść moich znajomych, który opisywali co robili przy pierwszym dziecku, jak to się zmieniało przy drugim a jak obecnie wygląda przy trzecim. Ogólnie można to określić prostym żartem:
    Co robisz jak dziecko połknie monetę? Przy pierwszym pędzisz do lekarza i robisz prześwietlenie. Przy drugim czekasz aż moneta sama wyjdzie. Przy trzecim potrącasz mu z kieszonkowego ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Coś w tym musi być, chociaż ja chyba jednak bardziej chucham i dmucham na to moje drugie dziecię - możne dlatego, że jest wcześniakiem.

    OdpowiedzUsuń

Facebook

Napisz do mnie!

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *