Współdzielenie pokoju przez rodzeństwo - za i przeciw

9.1.14



W czasach mojego dzieciństwa, posiadanie własnego pokoju było nie lada luksusem, nawet jeśli dzieliło się go z siostrą czy z bratem. Większość z nas mieszkała w bloku z betonowej płyty, w dwupokojowych mieszkaniach, a nierzadko zdarzało się, że wielodzietne rodziny gnieździły się w jednopokojowych kawalerkach. Dziś mało które dziecko lub nastolatek dobrowolnie zgadza się na dzielenie pokoju z rodzeństwem...

5 lat temu, gdy z mężem szukaliśmy naszego pierwszego wspólnego "M-cośtam", nawet nam przez myśl nie przeszło, ze nasze dzieci będą mieszkały w oddzielnych pokojach. Oboje wychowaliśmy się w dwupokojowych mieszkaniach, gdzie duży pokój funkcjonował jako salon, jadalnia i sypialnia rodziców, a drugi, mniejszy pokój był zajmowany przez dzieci, bez względu na ich liczbę. Mnie rodzice obdarzyli 6 lat młodszym bratem, dodatkowo mieszkała z nami babcia, więc nie było mowy i miejsca na to, by nas odseparować. Dla mnie pełnią szczęścia było to, że miałam swój własny kąt, gdzie stało moje biurko i kawałek ściany, na której mogłam przywiesić plakaty z gwiazdami, do których aktualnie wzdychałam:)

Podobnie żył mój szanowny mąż. 10-metrowy pokój był wspólnym królestwem Michała i jego o 5 lat młodszego brata. Oczywiście zdarzały się zgrzyty, kłótnie, bijatyki, ale suma summarum nie było tak źle. 

Dziś stajemy przed trudnym wyborem. Czy nasze dzieci powinny mieszkać w jednym pokoju czy nie. Jedni argumentują, że każdy człowiek potrzebuje spokoju i odrobiny własnej przestrzeni i prywatności, ale z drugiej strony, dzieci mają szansę nauczyć się kompromisu, dzielenia swoimi rzeczami, a przede wszystkim mogą pogłębić więź z bratem czy siostrą. Do mnie przemawiają argumentu obu stron, stąd mój brak zdecydowania które rozwiązanie jest lepsze.

A jakie są Wasze przemyślenia na ten temat? Czy Wasze dzieci dzielą pokój czy też każde ma swój własny?







Koniecznie przeczytaj

4 komentarze

  1. Dzielenie pokoju z bratem nie jest takie tragiczne jak by miało być z siostrą.Dopóki są małe dzieci i mamy na n ie jakiś wpływ to chwała bogu.Gorzej jak mają po naście lat.Wtedy powinny mieć oddzielne pokoje, choćby kosztem salonu, sypialni czy jadalni razem wzięte. Sama wcześniej pisałaś , że tak właśnie było. Nie przeszkadzało Ci to w nauce i przyjmowaniu koleżanek, które zresztą lubiły do Ciebie przychodzić , nawet jak była babcia, brat i rodzice.Jeszcze wszystko przed Tobą: może wygrasz w totka, może dostaniesz awans, a może dzięki pomocy najbliższej rodziny będziesz miała wymarzony dom i oddzielny pokój dla każdego dziecka.Wiedz, że marzenia się spełniają.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jako dziecko przez długi czas bałam się ciemności i obecność drugiej osoby w pokoju była dla mnie wybawieniem. Później bywało różnie - brat plądrował moje biurko w poszukiwaniu moich pamiętników lub nie chciał opuścić pokoju, gdy przychodziły do mnie koleżanki, ale też mieliśmy więcej okazji do rozmów i wspólnego spędzania czasu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj dzielą , dzielą. Niestety z przymusu raczej. Teraz, gdy pojawił się trzeci syn, to już we trójkę się nie pomieszczą w jednym, bo za mały jest , dlatego będziemy zmuszeni z mężem zrezygnować z sypialni i najstarszy syn ją przejmie. Ale myślę, ze to za jakiś rok najwcześniej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nasze warunki lokalowe też nie są imponujące i od kilku dni szukam w sieci różnych rozwiązań dla wspólnego pokoju dla moich chłopaków. Jeśli kiedyś wybudujemy nasz "wymarzony dom", to dam im wybór - razem czy osobno, ale i tak jestem święcie przekonana, że główna bawialnia będzie w salonie.

    OdpowiedzUsuń

Facebook

Napisz do mnie!

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *