Współdzielenie pokoju przez rodzeństwo - za i przeciw



W czasach mojego dzieciństwa, posiadanie własnego pokoju było nie lada luksusem, nawet jeśli dzieliło się go z siostrą czy z bratem. Większość z nas mieszkała w bloku z betonowej płyty, w dwupokojowych mieszkaniach, a nierzadko zdarzało się, że wielodzietne rodziny gnieździły się w jednopokojowych kawalerkach. Dziś mało które dziecko lub nastolatek dobrowolnie zgadza się na dzielenie pokoju z rodzeństwem...

5 lat temu, gdy z mężem szukaliśmy naszego pierwszego wspólnego "M-cośtam", nawet nam przez myśl nie przeszło, ze nasze dzieci będą mieszkały w oddzielnych pokojach. Oboje wychowaliśmy się w dwupokojowych mieszkaniach, gdzie duży pokój funkcjonował jako salon, jadalnia i sypialnia rodziców, a drugi, mniejszy pokój był zajmowany przez dzieci, bez względu na ich liczbę. Mnie rodzice obdarzyli 6 lat młodszym bratem, dodatkowo mieszkała z nami babcia, więc nie było mowy i miejsca na to, by nas odseparować. Dla mnie pełnią szczęścia było to, że miałam swój własny kąt, gdzie stało moje biurko i kawałek ściany, na której mogłam przywiesić plakaty z gwiazdami, do których aktualnie wzdychałam:)

Podobnie żył mój szanowny mąż. 10-metrowy pokój był wspólnym królestwem Michała i jego o 5 lat młodszego brata. Oczywiście zdarzały się zgrzyty, kłótnie, bijatyki, ale suma summarum nie było tak źle. 

Dziś stajemy przed trudnym wyborem. Czy nasze dzieci powinny mieszkać w jednym pokoju czy nie. Jedni argumentują, że każdy człowiek potrzebuje spokoju i odrobiny własnej przestrzeni i prywatności, ale z drugiej strony, dzieci mają szansę nauczyć się kompromisu, dzielenia swoimi rzeczami, a przede wszystkim mogą pogłębić więź z bratem czy siostrą. Do mnie przemawiają argumentu obu stron, stąd mój brak zdecydowania które rozwiązanie jest lepsze.

A jakie są Wasze przemyślenia na ten temat? Czy Wasze dzieci dzielą pokój czy też każde ma swój własny?







Anna Michalska

"Rejoyce with your family in the beautiful land of life." Albert Einstein

4 komentarze:

  1. Dzielenie pokoju z bratem nie jest takie tragiczne jak by miało być z siostrą.Dopóki są małe dzieci i mamy na n ie jakiś wpływ to chwała bogu.Gorzej jak mają po naście lat.Wtedy powinny mieć oddzielne pokoje, choćby kosztem salonu, sypialni czy jadalni razem wzięte. Sama wcześniej pisałaś , że tak właśnie było. Nie przeszkadzało Ci to w nauce i przyjmowaniu koleżanek, które zresztą lubiły do Ciebie przychodzić , nawet jak była babcia, brat i rodzice.Jeszcze wszystko przed Tobą: może wygrasz w totka, może dostaniesz awans, a może dzięki pomocy najbliższej rodziny będziesz miała wymarzony dom i oddzielny pokój dla każdego dziecka.Wiedz, że marzenia się spełniają.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jako dziecko przez długi czas bałam się ciemności i obecność drugiej osoby w pokoju była dla mnie wybawieniem. Później bywało różnie - brat plądrował moje biurko w poszukiwaniu moich pamiętników lub nie chciał opuścić pokoju, gdy przychodziły do mnie koleżanki, ale też mieliśmy więcej okazji do rozmów i wspólnego spędzania czasu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj dzielą , dzielą. Niestety z przymusu raczej. Teraz, gdy pojawił się trzeci syn, to już we trójkę się nie pomieszczą w jednym, bo za mały jest , dlatego będziemy zmuszeni z mężem zrezygnować z sypialni i najstarszy syn ją przejmie. Ale myślę, ze to za jakiś rok najwcześniej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nasze warunki lokalowe też nie są imponujące i od kilku dni szukam w sieci różnych rozwiązań dla wspólnego pokoju dla moich chłopaków. Jeśli kiedyś wybudujemy nasz "wymarzony dom", to dam im wybór - razem czy osobno, ale i tak jestem święcie przekonana, że główna bawialnia będzie w salonie.

    OdpowiedzUsuń