Ile żab trzeba pocałować, by w końcu spotkać księcia z bajki...

28.2.14

someecards.com - You have to kiss a lot of frogs before you find your prince....or in my case frogs, lizards, snakes, chameleons...

Piątek, piąteczek, piątunio! Jak Wam mija ostatni dzień lutego? Jeszcze tylko kilka dni i będzie WIOSNA! Ponieważ w piątki celebrujemy z mężem naszą cotygodniową randkę małżeńską (dziś w domowym zaciszu), naszło mnie na przemyślenia dotyczące związków damsko-męskich.

Przyznam szczerze, że gdy byłam nastolatką, przepełniał mnie wielki lęk, że zostanę starą panną. Wywoływały go we mnie moje kochane kuzynki, które od szkoły podstawowej prowadzały się za rączki z co rusz nowymi chłopakami i uwielbiały wytykać mi brak powodzenia u płci przeciwnej. W końcu nadszedł wymarzony i długo wyczekiwany przeze mnie dzień, kiedy to kolega z liceum zaprosił mnie na moją pierwszą w życiu, najprawdziwszą  i jedyną w swoim rodzaju randkę. Nic to, że ani chłop nie był w moim typie (bo pryszczaty był okropnie i ciągle mówił o swojej ex), ani miejsce nie kipiało romantyzmem (pobliski Mac), liczył się fakt, że w końcu zostałam zauważona i że moja wartość rynkowa wzrosła:) 

Zaczęłam studiować. To był dla mnie czas imprezowania, podróżowania i poznawania nowych ludzi. Mimo iż u mego boku stanęło kilku panów, a niektórzy z nich pozornie spełniali warunki "księcia z bajki", czar nagle pryskał i po pocałowaniu żaden nie zmienił się w mego wymarzonego księciunia. A tu wielkimi krokami zbliżał się koniec studiów. Wiele koleżanek z roku było już albo zaręczonych, albo już zamężnych. Do tego mnóstwo "uprzejmych" osób ciągle mi powtarzało, że jeśli nie znajdę sobie męża przed zrobieniem magisterki, to po obronie już w ogóle nie mam na to szans. Łatwo mówić. Dawno minęły czasy małżeństw zawieranych z rozsądku. Pieśnią przeszłości była sama konieczność brania ślubu. Dziś najważniejsze są uczucia i wzajemne dopasowanie (z obrączką na palcu lub bez), a jak tu mówić o damsko-męskiej harmonii, kiedy wokół mnie słyszalny był jeden wielki rechot, a nie rżenie rumaka mojego księcia?

"Każda potwora znajdzie swego amatora" zwykła mawiać moja ukochana babcia. Miała rację. Gdy już zupełnie odpuściłam i zajęłam się robieniem tzw. kariery i na złość wszystkim "uprzejmym" mówiłam, że zostanę starą panną z wyboru, na mojej drodze stanął ten wymarzony. Przyjechał po mnie autobusem, a nie na białym koniu, zabrał na spacer do parku, a nie na bal do pałacu i mówił o dzieciach i rodzinie, a nie o tym kim ON chciałby być lub co ON chciałby mieć. 

Suma summarum, zanim trafiłam na mojego królewicza, musiałam pocałować 5 dorodnych żab. Niczego jednak nie żałuję, bo nauczyły mnie doceniać to, co mam teraz. A jak z tym było u Was? Ilu ropuchom dałyście całusa, by w końcu trafić na tego jedynego?

Koniecznie przeczytaj

8 komentarze

  1. Ciężko zliczyć ile ropuch się nacałowałam, dużo ich było, z tym jedna zatrzymała się na dłużej (na szczęście w księcia się nie zmienił, ani uroku żadnego na mnie nie rzucił). Na szczęście bo dzięki temu poznałam mojego R. Królewicza z bajki, chociaż i to mało powiedziane. On przerósł wszystkie moje marzenia. Jest idealnie stworzony dla mnie, a ja dla niego ;)
    A tak poza tym jak byłam młoda i niezbyt piękna też obawiałam się staropanieństwa (nie narzekałam na nadmiar adoratorów)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój mąż to mój królewicz z bajki, pierwszy się nawinął i już został :) Jest wspaniały :* Nie sądziłam, że młodzieńcze marzenia mogą się spełnić ... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. niestst nie ma złotego srodka :))
    u mnie wciąż trwa Walentynkowy konkurs - Serdecznie Zapraszam :))
    mybeautyjoy.blogspot.co.uk/2014/02/walentynkowy-konkurs-rozdanie.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Na szczęście nie musiałam całować żadnych ropuch, mój mąż był pierwszą żabką którą pocałowałam i tak zostało :)

    OdpowiedzUsuń
  5. @p. aulina, czasem warto trochę dłużej poczekać, by w końcu trafić na tego jedynego.

    OdpowiedzUsuń
  6. @ Mamuśka Mylcia , Świat Sikuni, gratuluję Wam, że od razu trafiłyście na swoich księciuniów:)

    OdpowiedzUsuń
  7. @MyBeauty Joy , dziękuję za zaproszenie. Na pewno zajrzę:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja z perspektywy czasu ciągle mam wrażenie, że męża wybrałam sobie idealnie, ale poprzednich chłopaków już bym zmieniła na inny model. Czyli uczę się na błędach!

    Coś w tym jest, że człowiek miłość spotyka dopiero wtedy, jak już się pogodzi z jej brakiem :)

    OdpowiedzUsuń

Facebook

Napisz do mnie!

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *