Podróż samochodem z niemowlakiem i przedszkolakiem.

18.4.14 20 Komentarze/y

podróż, samochód, niemowlak, przedszkolak












Nie wiem jak jest u Was, ale u mnie każdy większy wyjazd jest operacją logistyczną na skalę porównywalną z przeniesieniem stolicy z Krakowa do Warszawy. Tony ubrań, zabawek, dzieciowego sprzętu elektronicznego, kosmetyków, jedzenia czy leków muszą być zapakowane do tych kilkunastu toreb i walizek, które każdorazowo zabieramy w podróż...

Najśmieszniejsze jest to, że szykując się do powrotu do domu, ilość rzeczy w magiczny sposób podwaja się i okazuje się, że nie ma na nie miejsca w walizkach. I pojawiają się nerwy. Bo suwaki w torbach same się rozpinają pod naporem poupychanych w nich przedmiotów, bo auto nie ma ścian z gumy, a oprócz bagażu musi pomieścić dwóch dorosłych, dwoje dzieci i sporego psa, bo każdy z moich chłopców nagle ma z czymś jakiś problem - jeden z upuszczonym ciasteczkiem, drugi z niedziałającą grą, trzeci (najstarszy;) z niedomykającą się klapą bagażnika. I oczywiście telefon... Pani z banku kolejny raz chce namówić mnie na zakup ubezpieczenia od pogryzienia sąsiada (przez psa, of koz;), a nieposiadająca rodziny i żyjąca w innym niż ja świecie koleżanka oddzwania po tygodniu czasu, chociaż sama nie odebrała 3 moich telefonów, z pretensjami dlaczego tak rzadko się odzywam...

Krzyki, piski, szczekanie psa i ja w środku tego chaosu. I jak tu nie zwariować i sprawić, że rodzinna podróż samochodem będzie przyjemnością a nie niemiłym obowiązkiem? Mam na to kilka sposobów, które wypracowaliśmy przez lata wspólnych wojaży. Oto one:


PAKOWANIE

1. Stwórz z wyprzedzeniem listę rzeczy, które zabierzesz dla siebie i dzieci. Dzięki temu będziesz mieć pewność, że o niczym nie zapomniałaś i że nie zabierasz rzeczy niepotrzebnych.

2. Swoje ubrania pakuj z podziałem na gotowe zestawy

3. Dla niemowląt i małych dzieci zabierz dodatkowe sztuki bielizny (body, majteczki), bo tych nigdy nie za wiele.

4. Układając rzeczy w walizce, przestrzenie pomiędzy większymi częściami garderoby zapełniaj tymi o mniejszych gabarytach. Nie ma nic gorszego niż przewożenie powietrza.

5. Przygotuj oddzielną torbę z ubraniami do założenia w nagłych wypadkach np. gdy dziecko poleje się sokiem lub gdy jego pielucha przecieknie i zabierz ją do środka. Wierz mi, przekopywanie góry walizek w poszukiwaniu czystego T-shirtu lub suchych rajstop może być trudne przy ciasno zapakowanym bagażniku. Do auta zabierz ze sobą również podstawowy zestaw leków, pieluszek i chusteczek nawilżanych. My także uwielbiamy kieszonkowe wersje żeli przeciwbakteryjnych do mycia rąk bez użycia wody.

5. Przygotuj na drogę dużo napojów (raczej unikaj soczków w kartoniku, bo łatwo o ich rozlanie) i lekkie przekąski (daruj sobie jogurty, czekolady i soczyste owoce,), a dla niemowląt przegotowaną wodę w termosie lub gotowe mleko w chroniącej przed wystygnięciem termotorbie. W sprzedaży dostępne są również przenośne podgrzewacze do butelek, które wystarczy podłączyć do gniazda zapalniczki i voila!

6. Nie zapomnij o aparacie fotograficznym. Pierwsza, dłuższa podróż samochodem powinna zostać uwieczniona na zdjęciu, nawet jeśli wszyscy będziecie mieć na niem skwaszone miny. 

7. Na wszelki wypadek lepiej mieć w samochodzie: latarkę, nożyczki, ciepłe koce, numer do pomocy drogowej.

PODRÓŻ

1. Przed wyjazdem sprawdź stan techniczny samochodu, by mieć pewność, że wyruszacie w drogę sprawnym pojazdem.

2. Myślę, że wszyscy rodzice wiedzą, że dzieci należy przewozić tylko i wyłącznie w specjalnych, odpowiednio dopasowanych do wieku i wagi użytkownika fotelikach samochodowych. Nawet jeśli jeździmy autem po własnym podwórku.

3. Podróżując z niemowlętami i małymi dziećmi, rób przerwy na "rozprostowanie nóg" co 2-3 godziny.

4. Zaplanuj z wyprzedzeniem miejsca postojów, posiłków i zmian pieluch.

5. Przed jazdą zaopatrz się w zestaw podróżo-umilaczy. U nas od wielu lat świetnie sprawdza się przenośny odtwarzacz DVD z bajkami, zagadki Czuczu, książeczki z naklejkami, gry na telefonie, a ostatnio także audiobooki na CD. Młodszego syna zabawiamy zabawkami doczepianymi do pałąku fotelika samochodowego, gryzakami, maskotkami-pozytywkami i książeczkami z kolorowymi (a wcześniej z kontrastowymi) obrazkami.  

6. Staraj się podróżować w czasie drzemki dziecka. Unikniesz jego znudzenia i marudzenia z powodu ograniczonych przez fotelik i pasy ruchów.

7. By dotrzymać towarzystwa maluchowi lub zapobiec braterskim zaczepkom, w miarę możliwości postaraj się podróżować na tylnym siedzeniu.

8. Zaopatrz się w osłony przeciwsłoneczne przyczepiane do szyby samochodowej. Dzięki nim unikniesz narzekania swych bąbli z powodu słońca świecącego im w oczy i niepotrzebnych przystanków, by je przed nim zakryć.

9. Jeśli Twój smyk używa smoczek, kup specjalny łańcuszek, który przyczepiony do ubranka dziecka zapobiegnie przed wydostaniem się  "pocieszyciela" spoza zasięgu małego ssaka. 

10. Wielkim przyjacielem każdej podróżującej samochodem rodziny jest rolka papierowych ręczników. Nie tylko wchłonie rozlane napoje, ale także posłuży za śliniak czy tacę na obierki.

11. Wyluzuj! Podróż z jednym dzieckiem jest wyzwaniem, a co dopiero jazda autem z dwoma nadaktywnymi maluchami. Twoje nerwy i stres mogą bardzo łatwo udzielić się pozostałym członkom rodziny i popsuć całą frajdę z wyjazdu. Z własnego doświadczenia mogę polecić głębokie oddychanie.  Dla nie-kierowców ziołowe tabletki uspokajające, herbatkę z melisy i radio z muzyką klasyczną, które hurtowo ukoi zszargane nerwy wszystkich członków Twojej rodziny. A dla odreagowania stresu po podróży, polecam tę stronę: KLIK

Jestem przekonana, że powyższe rady nie wyczerpują tematu. A jakie są Wasze sposoby na spokojne podróżowanie samochodem z dziećmi?

PS Wracam z nowym postem w przyszły wtorek, więc już teraz życzę Wam Wesołych Świąt!



Anna Michalska

"Rejoyce with your family in the beautiful land of life." Albert Einstein

20 komentarzy:

  1. Ja staram się podróżować w czasie drzemki małego i samochodem nawet mi się udaje. Na kryzysowe sytuacje mam ajfona z wgranymi zabawami dla dzieci. Gorzej jest jak lecimy samolotem, bo tam nie chce spać, za dużo się dzieje... w sumie więc jedyne, co robię, to nastawiam się na przetrwanie i powtarzam sobie: wyluzuj :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, podróż to faktycznie szkoła przetrwania. Gdy nasz Kuba miał 1,5 roku pojechaliśmy samochodem do Włoch (Caorle). 2 dni jazdy z noclegiem w Austrii, samochód załadowany po sam dach, ale daliśmy radę :) Samolotem lecieliśmy 2 lata temu i z powodu ograniczonych bagaży było dużo łatwiej. Nawet start i lądowanie minęły nam w miarę spokojnie (mały cały czas jadł lizaka, więc uniknęliśmy zatkania uszu).

      Usuń
  2. Zapomniałabym: Wesołych Świąt :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i również życzę Tobie i Twojej Rodzince wszystkiego naj naj:)

      Usuń
  3. Wyobraziłam sobie ten CHAOS i aż się przeraziłam :/
    Nas czeka dłuższa podróż na lato, będziemy wybierać się na Mazury, wtedy wrócę do tego wpisu i Twoje rady wykorzystam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dasz radę! Mnie też przerażają nasze wyjazdy, ale sama myśl o pobycie w miejscu, do którego się wybieramy poprawia mi humor. Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  4. już o tym zapomniałam - dzieci mam dorosłe!
    Wesołych świąt :)

    http://lamodalena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Z doświadczenia zauważam, że torba mojego męż i moja stanowi 1/3 tego co pakuje dla dzieci

    OdpowiedzUsuń
  6. ciekawy post:) jestem nowym obserwatorem bloga:) w wolnej chwili zapraszam do mnie i pozdrawiam!
    http://wswiecieoliwii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. My próbowaliśmy podróżować samochodem z synkiem (około 7-6 godzin jazdy). Niestety jest to totalna tragedia. Moje dziecko nie umie spać w takiej pozycji. Teraz przesiedliśmy się na pociąg i o tyle jest lepiej, że jak maluch nie może zasnąć to do nosidła i łazimy po wagonie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My jeszcze nie próbowaliśmy jeździć pociągiem, bo rzeczy, które zabieramy ze sobą spokojnie zajęłyby pół wagonu;)

      Usuń
  8. życie w podróży i na walizkach jest częścią naszej codzienności. Kiedyś przeżywałam bardzo, szczególnie z niemowlakiem. Teraz pakuję nas tuż przed wyjazdem i jadę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grunt to optymistyczne podejście do życia:)

      Usuń
  9. jak ja nie lubię tego pakowania. Żeby nic nie zapomnieć. Teraz jak jechaliśmy na święta to ledwo co się spakowaliśmy. Tyle tego wszytskiego dla naszej pięcioosobowej rodziny było, że ... az mi się słabo robiło. A to tylko 3 dni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie o mdłości przyprawia sama myśl o rozpakowywaniu naszych bagaży po powrocie i odkładaniu tysiąca rzeczy z powrotem na miejsce. Brrr...

      Usuń
  10. My co 2, co 3 tygodnie wyjeżdżamy do babci, jakieś 50km stąd, ale pakowanie zajmuje mi zwykle tyle co dawniej wypad na conajmniej tydzień. Oh a podróż...zawsze się modlimy żeby zasnęły ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czuczu na podroz jest obowiazkowe!

    OdpowiedzUsuń