Zapachowe deja vu

22.4.14


Witajcie Kochani po Świętach. Nam Wielkanoc minęła potwornie szybko, intensywnie i satysfakcjonująco pod względem gastronomicznym i kulinarnym. Jedzenie było przepyszne, dzieciaki w miarę grzeczne, a goście dopisali. Jedynie pogoda lekko pokrzyżowała nasze plany. Lało przez całe dwa dni, a jak od dawien dawna wiadomo, w czasie deszczu dzieci się nudzą...

Dziś na szczęście obudziło nas przepiękne, wiosenne słońce i upał! Tak, upał. Na początku sądziłam, że może ktoś przez pomyłkę odkręcił w domu kaloryfery, a jednak nie! 23 stopnie C od samego rana. Szybkie śniadanie, lekkie ogarnięcie chałupy i już nas nie ma. I tak spacerowaliśmy sobie z moimi chłopakami po łódzkich ulicach inaugurując sezon lodowy, aż zmęczeni drogą usiedliśmy na chwilę na przystanku autobusowym.


Kuba był wniebowzięty, bo uwielbia wszystko, co ma koła, a Artur po prostu opalał się w cieniu;) W pewnym momencie koło nas usiadła pewna pani. I nie byłoby w tym nic dziwnego czy też zaskakującego, gdyby nie zapach jej perfum, który po prostu zbił mnie z nóg. Cytrusowy, świeży i bardzo znajomy. Nigdy wcześniej nie przeżyłam zapachowego deja vu. W jednym momencie przed oczami przeleciały mi dziesiątki obrazów z czasów liceum. Pierwsza lekcja w-fu i rozmowa w szatni z koleżanką, która była zdziwiona, że jeszcze nie golę nóg, dwie psiapsiółki z klasy, z którymi codziennie chodziłam po lekcjach do cukierni na "bułkę z glutem" - czyli drożdżówkę z budyniem, żarliwe dyskusje na temat "Ostrego Dyżuru" i nasze kolektywne wzdychania do młodego George'a Clooney'a, sprawdziany ze znajomości "Mitologii" Parandowskiego, które co tydzień organizowała nam pani od łaciny, mój kolega Michał, z którym od 6 lat nie mam żadnego kontaktu, itp, itd...

Całe to doświadczenie było zupełnie niespodziewane i niecodzienne. Czułam się tak jakbym na chwilę straciła przytomność i przeniosła się w czasie do tych lat szczenięcych, kiedy moim jedynym zmartwieniem było to, czy pani od historii nie zrobi kartkówki. I tak od paru godzin tkwię w tym życiu, które bezpowrotnie minęło i wspominam, przeglądam zdjęcia i zastanawiam się nad sensem wracania myślami do przeszłości. 

Ktoś mi ostatnio powiedział, że pierwsze oznaki Alzheimera mogą pojawić się już u osób 30-letnich. Mam nadzieję, że ten nagły wybuch sentymentalizmu nie jest oznaką choroby, a sygnałem do tego, by zakasać rękawy, wyciągnąć dłonie i chwytać z całych sił każdy dzień, który wciąż jest przed, a nie za nami. A może czas wykonać kilka telefonów do dawno niewidzianych znajomych? 

PS A perfumy, który uruchomiły u mnie lawinę wspomnień, były podobne do zapachu dezodorantu Impulse O2, który w latach 90-tych cieszył się wielką popularnością wśród młodych kobiet. On sam nie jest już w Polsce w sprzedaży (a przynajmniej nigdzie go nie widziałam), ale dla tych, którzy bardziej go kojarzą z wyglądu niż z zapachu, powyżej wrzuciłam znalezione w sieci zdjęcie i poniżej starą reklamę, której częstotliwość emisji w telewizji była porównywalna z dzisiejszymi spotami suplementów diety razem wziętymi. Pamiętacie? 


Koniecznie przeczytaj

22 komentarze

  1. Pamiętam te zapachy :) do dziś mam jeszcze w szafce czarny impulse

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też miałam kilka takich skarbów, ale moja mama, która jest zwolenniczką odgracania mieszkań, pozbyła się ich bez mojej wiedzy :(

      Usuń
  2. O rany! Pamiętam tę reklamę!!! Z zapachami mam podobnie jak ty... też się potem zatapiam we wspomnieniach... miło się czytało :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. A sądziłam, że temat jest już dawno zapomniany i tylko ja jestem zwolenniczką takich "odgrzewanych kotletów";)

      Usuń
  4. Jestem bardzo wrażliwa na zapachy i pamiętliwa zarazem. Mogę zapomnieć miejsce, twarz, nazwisko, ale zapachy mam gdzieś na stałe zakodowane w głowie. A Impulse zielony to moje całe liceum!! Kupiła bym bez wahania!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też! Gdzieś wyczytałam, że ten zapach jest znów dostępny, ale w UK :(

      Usuń
    2. To co, zamawiamy Aniu? ;-)

      Usuń
    3. Mój brat jedzie z dziewczyną we wrześniu do UK więc poproszę ich, by dokonali dla nas stosownych zakupów :)

      Usuń
  5. O pamiętam tę reklamę, ale zapachu nie kojarzę. Mój pierwszy dezodorant, taki "dorosły" to był taki z wykrzyknikiem, hit wówczas

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, też go miałam. Tzn. podkradałam mamie, a kiedyś poszłam taka wypachniona na lekcję polskiego w podstawówce i pani przy całej klasie zwróciła mi uwagę, że chyba jednak trochę przesadziłam z ilością:D

      Usuń
  6. O witamy kolejnego Kubusia!:) świetny blogg :)
    pozdrawiam
    www.kacikkuby.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to mówią, wszystkie Kubusie to fajne chłopaki! PS Dziękuję za komplement:)

      Usuń
  7. pamiętam ten dezodorant, ale sam zapach już nie bardzo :) fajnie tak się wrócić do młodocianych lat, chociaż we wsomnieniach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, mnie coś ostatnio ciągnie do tych lat licealnych i zbieram się w sobie by zorganizować kolejny klasowy zjazd, mimo iż na ostatnim 3 lata temu pojawiło się niewiele ponad 10 osób.

      Usuń
  8. Oj i ja pamiętam. Kupowałam w kiosku ruchu, chyba czerwony mi się podobał.

    OdpowiedzUsuń
  9. Pamiętam, ale zapach jakoś mniej:)
    Pozdrawiam:)
    http://namojgust.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeden niuch i już wiedziałabyś o który zapach chodzi :) Pozdrowionka!

      Usuń
  10. pamiętam, ale moim wspomnieniem jest dezodorant "bac", to był rarytas!!!

    http://lamodalena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Facebook

Napisz do mnie!

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *