Menu na "Roczek" naszego Arturka.

Jak Wam minął wtorek? Nam pracowicie. Po niedzielnej imprezie "roczkowej" mojego młodszego bąbla (wciąż nie mogę uwierzyć, że moje bobo nie jest już niemowlęciem), nasze mieszkanie wciąż przypominało wnętrze wielobarwnej kuli dyskotekowej, którą w końcu trzeba było sprzątnąć. Rzecz jasna, ku wielkiemu niezadowoleniu moich chłopców...

A propos samego przyjęcia. Od dłuższego czasu jestem zwolenniczką urządzania tzw. dinner parties, czyli obiadów proszonych. Moim zdaniem mają one same zalety. Po pierwsze, odbywają się o takiej porze dnia, kiedy nasze dzieciaki są najbardziej aktywne i najmniej marudne (czytaj: nie mają zbyt silnej potrzeby uwieszania się na szyi swojej szalejącej w kuchni matki). Po drugie, obiad proszony należy do rodzaju imprez stacjonarnych lub zasiadanych, dzięki czemu każdy z naszych ok. 20 gości ma swoje miejsce przy stole i  nikt się o nikogo nie obija w naszym dość jednak ciasnym mieszkaniu. A po trzecie, osobiście nie lubię przygotowywania wielu drobnych przystawek i zakąsek, ponieważ ich przyrządzenie zajmuje dużo czasu i tak naprawdę trudno się nimi najeść. Ja stawiam na konkretne, sycące i przede wszystkim ciekawe potrawy, które nieczęsto goszczą na stołach moich bliskich.

Zgodnie z zasadami savoir vivre, proszony obiad powinien składać się z potraw podawanych w ściśle określonej kolejności:
  • przystawki zimne 
  • przystawki ciepłe
  • zupy/kremy/buliony
  • dania główne (mięsne, rybne lub jarskie)
  • desery (ciasta/lody/kremy lub deska serów z krakersami)
  • owoce
  • kawa i herbata
Ja z braku czasu zrezygnowałam z zimnych i ciepłych przystawek i na dobry początek zaproponowałam współbiesiadnikom zupę-krem z pieczonej papryki i pomidorów, na którą przepis możecie znaleźć np. TU. Niektórzy mogliby powiedzieć, że w upalny letni dzień lepiej sprawdziłby się chłodnik np. litewski, jednak wielu członków naszej rodziny nie przepada za zimnymi zupami, zwłaszcza tyczy się to naszych milusińskich. 



Po krótkiej przerwie na stół wjechały potrawy wchodzące w skład dania głównego: 

- polędwiczki wieprzowe w sosie kurkowym - moje danie popisowe, które serwuję na specjalne okazje. Super szybkie i proste, jednak z powodu użytych kurek dość kosztowne. W wersji oszczędnej grzyby te mogą być zastąpione pieczarkami.
- schab faszerowany masłem tymiankowym w sosie pomidorowym - dzieło mojej teściowej. Przepis jak na razie super tajny ;)
- pikata z kurczaka panierowane w parmezanie i zapieczone z mozarellą, pomidorem i świeżą bazylią - na co dzień kotleciki te panieruję w zwykłej bułce tartej lub samej mące i po usmażeniu zapiekam z plastrem goudy lub ementalera, pomidorem i suszonym oregano. 

Jeśli chodzi o dodatki, to do mięs podałam świeże, rumiane od lipcowego słońca, sezonowe warzywa, od których aż uginają się łódzkie stragany:

- młode ziemniaczki z koperkiem - osobiście nie przepadam za ziemniakami. Nie lubię ich smaku i papkowatej konsystencji. Wyjątkiem są młode kartofelki, których skórka jest tak miękka, że nie trzeba ich obierać. Te mogłabym jeść przez okrągły rok w ilościach hurtowych.
- fasolkę szparagową z masłem - w wersji na bogato z zasmażaną na maśle bułką tartą.
- klasyczne francuskie ratatouille, czyli gulasz warzywny z bakłażanem, cukinią, papryką i pomidorem. Potrawę tę odkryłam  o dziwo w Szkocji, gdzie była serwowana w restauracji hotelu, w którym pracowałam.
- sałatkę coleslaw z białej kapusty, odrobiny cebuli i marchewki z dodatkiem słodkiego sosu jogurtowo-majonezowego.

Na deser był tort urodzinowy, który zakupiliśmy w cukierni, i lody z owocami. Co do tortu, to mimo szczerych chęci, nie zaryzykowałam jego samodzielnego przygotowania. Biszkopt raz mi wychodzi raz nie, a pierwsze urodziny mojego smyka nie były najlepszą okazją do kulinarnych eksperymentów. Najważniejsze, że główny zainteresowany jak i jego goście byli usatysfakcjonowani wyglądem i smakiem tegoż specjalnego wypieku:)



I tym to sposobem, urodzinowa biesiada przeciągnęła się do godzin wieczornych. Gdyby nie najmłodsi biesiadnicy, którzy zaczęli domagać się natychmiastowego odtransportowania do ich własnych łóżeczek, jak i perspektywa nieubłaganie zbliżającego się poniedziałku, przyjęcie trwałoby jeszcze dłużej. Na pocieszenie pozostało nam dojadanie resztek ze stołu i wspólne zmywanie naszej zastawy rodowej

A tak na koniec, jestem ciekawa co myślicie na następujący temat: kto pierwszy i w jaki sposób powinien podziękować komu za przyjęcie. Gospodarz gościom za przybycie i prezenty, czy też goście gospodarzowi za gościnę? 

Miłej środy,
Ania 





Wróciłam!

Puk, puk... Jest tam kto? To ja, Anka. Wróciłam. Mam nadzieję na dobre...

Żyję i mam się dobrze. Kryzys minął, ale otrząśnięcie się z niego zajęło mi ponad 3 miesiące. Niby długo, ale czas zleciał mi w tempie ekspresowym. Tyle się wydarzyło od mojego ostatniego wpisu. Niesamowicie intensywny pod względem działań w Radzie Rodziców czerwiec, zakończenie roku i w końcu upragniony wyjazd na urlop z moimi chłopakami. A blog, który w pewnym momencie stał się moim wrogiem publicznym nr 1, został skazany przeze mnie na powolną wegetację. I tak leżał odłogiem przez 90 dni nie tracąc nadziei na to, że jego wirtualna opiekunka znów się nim zajmie... Bywały dni, że miałam ochotę usiąść za komputerem i znów pisać, ale czułam, że opowiedzenie tego, co tak zaprzątnęło mój umysł w maju jest ponad moje siły. Może kiedyś o tym wspomnę. Na razie robię wszystko, by zapomnieć o tej traumie. 

Ladies and Gentlemen, I'M BACK. I chociaż lato w pełni, moi chłopcy zajmują mi 99% mojego czasu i wkrótce przenosimy się na miesiąc do naszego domku na wsi (a tam niestety albo stety mam już bezprzewodowy internet - dzięki Brat:), to jednak mam Wam tyle do opisania, że nie są mi znów straszne zarwane noce. I w tym miejscu dziękuję tym, którzy sprowadzili pod europejskie strzechy kawę, bo bez niej taka kobieta wielozadaniowa jak ja byłaby kimś w stylu zombie-woman:)

Trzymajcie się ciepło (hmm, w taki upał to chyba nie na miejscu;), a ja zakasuję rękawy i biorę się do wykonywania wszystkich stu zadań bojowych z mojej dzisiejszej listy. 

Korzystajcie z lata, bo w tym roku jest wyjątkowo piękne,
Ania


Facebook

Napisz do mnie!

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *