Praca z byłym partnerem: czy da się pogodzić przeszłość z teraźniejszością?

31.10.14

I znów mamy piątek. Odkąd urodził się mój młodszy synek, piątki są dla mnie wyznacznikiem galopującego czasu. Czasu dzielącego mnie od powrotu do pracy, którego termin w ciągu ostatnich dni uległ znacznej, nieplanowanej zmianie. W mojej blogowej tradycji, piątki są również dniami poświęconymi uczuciom i związkom, dlatego dziś chciałabym poruszyć temat trudny i kontrowersyjny, a mianowicie pracy z byłym partnerem w tej samej firmie lub instytucji.

Już nieraz przekonałam się, że wyjścia na kawę z dawno niewidzianymi koleżankami stanowią świetną pożywkę dla wiecznie poszukującego inspiracji umysłu blogera. I dlatego dziś chciałabym opowiedzieć Wam, rzecz jasna za przyzwoleniem jej bohaterki, o "przygodzie", którą ostatnio przeżyła moja znajoma (nazwijmy ją Ola), gdy ta po prawie 2 latach urlopu wychowawczego postanowiła ponownie podjąć aktywność zawodową.

Jak większość mam, przez długi czas biła się z myślami czy kontynuować opiekę nad córką w domu, czy ponownie podjąć zatrudnienie. Wiele wieczorów upłynęło jej na rozmowach z mężem na temat plusów i minusów jej powrotu na rynek pracy. Nie bez znaczenia była ich sytuacja finansowa, która zmieniała się wprost proporcjonalnie do kursu franka francuskiego. Na początku nie mieli większego problemu z życiem z jednej pensji, ale ciągle rosnące koszty utrzymania 3-osobowej rodziny zmusiły małżonków do głębszej refleksji nad koniecznością znalezienia drugiego źródła dochodu.

Decyzję przyspieszył telefon od pracodawcy mojej koleżanki. W związku ze zmianami organizacyjnymi przeprowadzanymi w firmie, w której dotychczas pracowała, postawiono jej ultimatum. Albo podejmie pracę w ciągu najbliższego miesiąca, albo może się z nią pożegnać. Nie chcąc ryzykować utraty posady i skazania Olki na wielotygodniowe poszukiwania nowego zatrudnienia, małżonkowie jednogłośnie zdecydowali, że wróci na wcześniej piastowane stanowisko.

Krótki termin na powrót wyznaczony przez dyrektora spowodował, że nie miała czasu na analizowanie słuszności swojej decyzji. Na szczęście nie było problemów z zapisem córeczki do przedszkola i dzięki wsparciu ze strony teściów udało się zaplanować wszystko pod względem logistycznym. Do tego szybki shopping i wizyta u fryzjera i była gotowa ponownie rzucić się w wir pracy.

W recepcji przywitała ją grupa dawno niewidzianych kolegów z działu, którzy w pośpiechu próbowali streścić jej wydarzenie ostatnich tygodni. Zalew informacji początkowo przytłoczył Olkę, ale szybko odzyskała jasność umysłu, gdy weszła do pokoju i na miejscu, które wcześniej zajmowała jej kierowniczka, zobaczyła — GO

Nic się nie zmienił, odkąd widziała go po raz ostatni. Był tak samo przystojny i wiecznie uśmiechnięty. Grzecznie zajęła swoje miejsce przy biurku i czekała na dalszy rozwój wydarzeń. Jak na złość jej komputer nie był jeszcze skonfigurowany, a koleżanka, która miała wdrażać Olę w zakres jej obowiązków, wciąż przebywała na porannej kawie. Po kilku minutach, gdy wszyscy pracownicy byli już na miejscu, nowy szef przemówił. W bardzo oficjalny sposób przywitał się z Olą, jak gdyby widział ją po raz pierwszy. A tak naprawdę, kilka lat wcześniej byli parą, ale w jego życiu nagle pojawiła się inna kobieta, dla której zostawił moją znajomą. Na jej szczęście, po chudych tygodniach wypełnionych płaczem i złością na podły los, Olka poznała swojego obecnego męża, który udowodnił jej, że nie wszyscy faceci to świnie.

Niespodziewanie po latach spokoju życie zatoczyło wielkie koło. Ex znów stanął na drodze mojej przyjaciółki i dziś jest jej szefem! Na domiar złego, poprosił Olę na rozmowę na osobności, w czasie której nie krył radości z ponownego spotkania. I ten uśmiech... Jak na złość, zamiast poruszać kwestie zawodowe, co chwila przywoływał szczegóły z ich dawnego, prywatnego życia, otwarcie przyznając, że żałuje odejścia od mojej koleżanki. 

On wciąż jest wolnym strzelcem, ona — żoną i matką, ale również kobietą, która doskonale pamięta bezmiar morza łez wylanych po ich rozstaniu, oraz która przez długi czas miała nadzieję, że on jednak wróci. Ale stało się inaczej. Poznała innego mężczyznę. A ten dziś jest jej mężem i ojcem ich dziecka. I którego naprawdę kocha...

Co Waszym zdaniem powinna w obecnej sytuacji zrobić moja koleżanka? Zwolnić się, czy wręcz przeciwnie, kontynuować zatrudnienie bez względu na nowe okoliczności? Czy kiedykolwiek mieliście okazję pracować w tym samym miejscu ze swoim/swoją "ex"? Czy w ogóle da się pogodzić przeszłość z teraźniejszością? 

Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii i rad i z góry dziękuję za każdy komentarz:)

Miłego weekendu,
Ania

Źródło zdjęcia:philly.com

Koniecznie przeczytaj

10 komentarze

  1. Pozostać w pracy. Ex powiedzieć krótko i na temat, że co było to nie wróci i tyle. Chyba, że uczucia ożyły gdy go zobaczyła. Wtedy lepiej pracę zostawić dla swojego dobra i dobra swojej rodziny.

    OdpowiedzUsuń
  2. No faktycznie, trudna sytuacja... Sama nie wiem jak bym się zachowała. Prawda jest taka, że zawsze zostaje sentyment. Nie ważne, co facet zrobi i jak bardzo się cierpiało. Ja pewnie szukałabym już nowej pracy, poza tym jestem przekonana, że mój mąż bardzo byłby zdenerwowany gdyby się dowiedział, że pracuję ze swoim byłym. To mogłoby powodować spięcia i niepotrzebne spekulacje między nami... Tak, ja na pewno szukałabym innej pracy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję dziewczyny za Wasze opinie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciężki orzech do zgryzienia :) Ja bym przede wszystkim powiedziała swojemu mężowi o zaistniałej sytuacji, z pracy bym nie rezygnowała, ponieważ ciężko jest w dzisiejszych czasach znaleźć coś sensownego. Przecież to co było to przeszłość, było minęło, liczy się co jest teraz. Porozmawiałabym z Ex, wyjaśniła, że to co było nie wróci i pokazała, jak bardzo kocham swoją rodzinę i jestem szczęśliwa. Wspominanie dawnych czasów bym ucinała opowieścią o dzieciach, albo udanym wypadzie na zakupy z mężem...

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo podzielam opinię Mamuśki Mylci i chyba postąpiłabym jak ona.Chociaż trudny to temat i nigdy nie wiadomo co mogłoby się stać . Nie wszystkie poprzednie związki się rozpamiętuje i nie wiem czy mając udany obecny związek lub rodzinę i dzieci dałabym się sprowokować na powtórkę z rozrywki. Załóżmy, że były jest naszym przełożonym i co z tego. To on się powinien obawiać ,że coś mu wytkniemy bo znamy jego słabe strony lub możemy mu się sprzeciwić. Zawsze obydwie strony będą się jednak czegoś obawiały.Można dużo na ten temat pisać.Zawsze też można tej pracy nie przyjąć. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nic nie poradzę, ale sama nie chciałabym pracować z żadnym swoim ex. Jakoś tak niezręcznie by mi było...

    OdpowiedzUsuń
  7. Pracować, myśleć o sobie. Za każdym człowiekiem ciągnie się jakaś przeszłość - trzeba się od niej odciąć, choć na pewno nie jest to łatwe. Trzymam kciuki :) (zapraszam też "do siebie")

    OdpowiedzUsuń
  8. Cześć. Nominowałam Twój blog do Liebster Blog Award. Mam nadzieję, że przyłączysz się do zabawy. Pozdrawiam
    Monika i spółka

    OdpowiedzUsuń
  9. Myśle że jest to nie do zrobienia

    OdpowiedzUsuń
  10. Najlepiej odciąć się od niego i od przeszłości jesli chcemy iść na przód...

    OdpowiedzUsuń

Facebook

Napisz do mnie!

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *