Jesteś taki sam jak twój ojciec...

14.1.15 , 10 Komentarze/y

porównywanie dzieci do rodziców, jesteś taki sam jak twój ojciec, cechy odziedziczone po rodzicach, jaki ojciec taki syn, matka pracująca, matkapracujaca.pl, blog,

Jesteś taka sama jak twoja matka... Zamiast kropek wstaw dowolny, zależny od sytuacji przymiotnik. Zazwyczaj o negatywnym wydźwięku, prawie nigdy o pozytywnym. Zawsze raniący i poniżający dziecko, jak i osobę, do którego cech się odnosi.

Nie mam na myśli wyglądu zewnętrznego, w którym zakochani we wnukach dziadkowie dopatrują się podobieństwa do ich własnych dzieci lub, co gorsza, do siebie samych. I nie chodzi tu również o osiągnięcia dziecka czy jego umiejętności, lecz o sposób zachowania i cechy charakteru, które naszym zdaniem są dokładną kopią tych posiadanych przez drugiego rodzica.

W moim rodzinnym domu, w którym ojciec pojawiał się tylko w weekendy, bardzo często z ust mojej mamy padały słowa, że jestem taka sama jak mój ojciec: małostkowa, uparta i oszczędna. Tato nie był mamie dłużny. By zagrać jej na nerwach i wyładować frustrację spowodowaną dość chłodnym traktowaniem go przez własną żonę, zwykł mawiać do mnie: "Jesteś taka sama jak twoja matka: kłótliwa, nieustępliwa i nieczuła". A mnie, kilku- a później kilkunastoletniej dziewczynie, aż uszy więdły od tych wszystkich epitetów, nie wspominając o samoocenie, której poziom chwilami sięgał dna.

NIGDY NIE BĘDĘ TAKA JAK MOI RODZICE

Będąc nastolatką, powzięłam postanowienie, że nigdy nie udowodnię moim rodzicom, że mieli rację. Gdy dochodziło do sytuacji konfliktowych, wolałam ugryźć się w język, byle tylko ktoś kolejny raz nie zarzucił mi, że jestem kłótliwa. Gdy dostawaliśmy z bratem paczki świąteczne, celowo zostawiałam swoją na wierzchu, by uniknąć bycia posądzoną o to, że nie chcę się podzielić z nim otrzymanymi słodyczami  (brat mój, nota bene, zjadał wszystkie swoje słodycze, później bez pytania moje. A ja się godziłam na taką jawną niesprawiedliwość, gdyż nie chciałam być porównana do taty). Wtedy też przyrzekłam sobie, że nigdy, ale to nigdy nie powiem moim dzieciom, że są takie same jak ich ojciec. Do dziś...

JAKI OJCIEC, TAKI SYN?

Było późne popołudnie, gdy Michał z Kubą wrócili z przedszkola. Jak zwykle zrzucili swe kurtki na krzesło, które nie wiem po co stoi w przedpokoju. Kubuś dodatkowo pozostawił ubłocone buty w przejściu pomiędzy przedpokojem a kuchnią i nie bacząc na ciskane nań gromy, pognał przywitać się z bratem. Na moje prośby, by wrócił, odwiesił kurtkę na wieszak i schował obuwie do szafki, nie otrzymałam żadnej odpowiedzi. Gdy 5 raz powtórzyłam, by posprzątał swoje rzeczy, nawet nie wiem kiedy padły te słowa: "Jesteś takim samym bałaganiarzem, jak twój ojciec".

Słowo ojciec i bałaganiarz odbiło się głośnym echem w moich uszach. Dobrze wiedziałam, że w tym momencie skrzywdziłam dwie najbliższe mi osoby: syna i męża. Nie miałam prawa wytykać Kubusiowi negatywnych cech jego taty, nawet w złości, gdyż nasz syn kocha nas oboje i nie powinien być nastawiany przeciwko drugiemu rodzicowi. 

DZIECKO JAKO ODRĘBNA JEDNOSTKA

Mimo podobieństw, które dostrzegamy w naszych pociechach, one wciąż są odrębną jednostką, która ma genetyczne prawo posiadać swoiste cechy charakteru jak i te odziedziczone po którymś z rodzicieli. A za to nie powinno się ich w żaden sposób winić lub, co gorsza, potępiać. W końcu sami dobrowolnie wybieramy sobie ojców lub matki dla naszych dzieci i oczywiste powinno być dla nas to, że w naszych maluchach mogą w przyszłości ujawnić się zalety oraz wady naszych partnerów. Poza tym nikt nie lubi być porównywany do innych czy oskarżany o bycie spadkobiercą wad matki lub ojca. Dlatego rodzice powinni otwarcie rozmawiać o rzeczach, których nie mogą w sobie nawzajem zaakceptować, a także o problemach trapiących ich związek, a nie rozwiązywać ich za pomocą aluzji i nośnika, którym jest ich własne, niczemu niewinne dziecko.  

A czy Wam zdarza się porównywać Wasze dzieci do ich ojców lub mam? A może w dzieciństwie mieliście podobne doświadczenia do moich? Co wtedy czuliście?

Anna Michalska

"Rejoyce with your family in the beautiful land of life." Albert Einstein

10 komentarzy:

  1. Nie, nigdy nie porównywałam dzieci do nas. Czy rodzice mówili do mnie tak w dzieciństwie? Nie pamiętam, chyba nie. Chociaż z biegiem lat coraz więcej odnajduje w sobie cech obojga - dobrych i złych. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja o dziwo nie jestem podobna z charakteru ani do mamy ani do taty. Może zostałam podmieniona w szpitalu zaraz po urodzeniu? :)

      Usuń
  2. Ja nigdy nie byłam w ten sposób porównywana i mam nadzieję, że moje dzieci też tego unikną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwyraźniej miałaś/masz wspaniałych i mądrych rodziców. Gratuluję :)

      Usuń
  3. Nie będę teraz trendy, ani modny, ani nawet nowoczesny, ale sądzę, że wszystko zależy od wydźwięku i częstotliwości. Jeśli moje dziecko będzie robiło pięć rzeczy jednocześnie, tak jak moja wspaniała żona (co czasami mi przeszkadza), to stwierdzę, że postępuje jak mama i dodam, że nie zawsze to popłaca. Postępuje podobnie, ale nie jest podobna. Myślę, że to dziecku w żadnym stopniu nie zaszkodzi. Chyba, że powtarzałbym jej to z uporem maniaka codziennie po parę razy. Rzeczywiście, wtedy mogłaby poczuć się zdołowana. No ale to byłby wówczas specyficzny sposób znęcania się. A na to sobie nigdy nie pozwolę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak piszesz, wszystko zależy od częstotliwości i sytuacji, w jakiej wypowiadane są dane słowa. Mamy wśród znajomych kolegę, który notorycznie wytyka synkowi, że zachowuje się i nawet wysławia dokładnie tak jak jego mama. Czasami nam, świadkom takiej "przemowy" jest aż głupio słuchać tych wszystkich wad, którymi obarczany jest ten 5-letni chłopiec tylko dlatego, że jego ojciec nie może dogadać się ze swoją żoną.

      Usuń
  4. Mi jeszcze się to nie zdarzyło ale zapewne jest to nieuniknione i wymsknie mi się pewnie niejeden raz. Dzięki Twojemu tekstowi postaram się jednak, aby nawet jeśli nasuną mi się na usta takie porównania to były one pozytywne a nie negatywne, bo przecież oprócz wad mój mąż ma o wiele więcej zalet.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A propos, zauważyłaś jak rzadko podkreślamy te pozytywne cechy naszych partnerów? Dlaczego prawie nigdy nie mówimy o naszym dziecku, że jest tak samo zdolne/mądre/szczere jak jego tata? Może to przez ukrytą zazdrość?

      Usuń
  5. Bardzo często byłam porównywana w taki sposób do swojego ojca.. Zawsze w złości i po to, aby mi dopiec.. Spowodowało to to, że znienawidziłam go... Więc doskonale wiem o czym piszesz... Świetny post.
    Pozdrawiam, Weronika
    http://pokreconaweronika.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. wiesz Aniu... absolutnie mam podobne spostrzeżenia i retrospekcje ze swojego życia, bo zwykle pamiętamy te słowa bliskich, które ranią, bo zostają w nas na dłużej, rzadziej te pozytywne. Będąc dzieckiem swoich rodziców trudno nie być do nich podobnym, jednak w tym wypadku musimy pamiętać, że kwestia pozostawiania po sobie niesprzątniętych rzeczy to domena większości mężczyzn, rzadko kobiet... Pamiętajmy, iż ich świat jest w danej minucie jednowątkowy: wchodzę do domu i jestem głodny, to trudno, żebym odniósł kurtkę na wieszak, który jest na wyciągnięcie ręki, albo ustawił buty, tak by nie stały w przejściu, przecież jestem głodny ;). Kiedyś mądra psycholożka powiedziała mi: cyt.: 'jeśli jedna metoda wychowawcza nie przynosi rezultatu, należy ją zmienić', więc może zamień na jakiś czas Michałowi buty zimowe na letnie sandały, tak by zmęczył się szukaniem i spóźnił do pracy ;), może będziesz miała choć odrobinę satysfakcji ;)

    OdpowiedzUsuń