Życie w ciągłym pędzie

30.12.15

Dawno mnie tu nie było. Życie realne, codzienne, szybkie i wypełnione po sam brzeg pochłonęło mnie do reszty. Powrót do pracy na pełen etat przebiegł prawie bezproblemowo. Artur szybko przyzwyczaił się do mojej wielogodzinnej nieobecności, podczas której stery naszej domowej łajby przejmowały babcie, a ja oswoiłam z myślą, że nasz dotychczasowy plan dnia i styl życia odchodzi w zapomnienie. I właśnie tego naszego piżamowego, pachnącego poranną kawą i kaszką lajfstajlu najbardziej jest mi brak i żal, gdy każdego dnia o 7 rano opuszczam nasz dom.


Od powrotu do pracy nasze życie nabrało zawrotnego tempa. Dzień mija za dniem zupełnie niepostrzeżenie. Czasami zastanawiam się co zrobić, by choć odrobinę przyhamować. Częściowo udaje nam się to w weekendy, na które nie planujemy żadnych zajęć dodatkowych, nie szalejemy w centrach handlowych, nie gotujemy obiadów z 10 dań, odkładamy na bok telefony i laptopy, i jesteśmy tylko dla siebie. Na przysłowiowe wyciągnięcie ręki... 

Niektórzy z Was zapewne zapytają: "A gdzie czas dla Ciebie"? Odpowiem szczerze i bez zbędnego owijania w bawełnę: mało go. Jego resztki, które trafiają mi się od czasu do czasu oddaję dzieciom. I wcale tego nie żałuję, bo moi chłopcy nigdy nie będą młodsi niż teraz. Nigdy nie będą mnie bardziej potrzebować, czy chcieć spędzać wolne chwile tylko ze mną niż obecnie. I czy mogłabym odrzucić propozycję zabawy autkami wyrażaną przez małego berbecia ciągnącego mnie za rękę do swojego pokoju mówiącego "mama oć"? Czy przetrawiłabym zawód wypisany na twarzy mojego sześciolatka, gdybym odmówiła gry w "jeżyki" tylko po to, by móc pochwalić się, że udało mi się wygospodarować pół godziny na np. na szydełkowanie? NIGDY W ŻYCIU! Chcę by moje dzieci, gdy będą już dorosłe, powiedziały z całkowitym przekonaniem, że ich mama zawsze miała dla nich czas. I chociaż miałabym okupić to górą prania w łazience i drugą taką rzeczy do prasowania, potrzeby i oczekiwania moich synków są najwyższym priorytetem, których zaspokajanie jest moją główną siłą napędową i motywacją do walki z trudami dnia codziennego. 

Na ten nadchodzący rok 2016 życzę Wam i Waszym Rodzinom przede wszystkim spokoju i zdrowia. Są to jedyne rzeczy, za które nie jesteśmy w stanie zapłacić czy ich sobie "załatwić". Całą resztę możemy mieć, jeśli tylko chcemy...

Ania

Koniecznie przeczytaj

3 komentarze

  1. Oooooo,ale mnie pozytywnie zaskoczyłaś.Nie znikaj już więcej.empe

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć! Czy wrócisz jeszcze do pisania? Bardzo lubię Twój blog, dawał mi dużo motywacji, kiedy nie mogłam zwlec się z łóżka i stawić czoła codziennym wyzwaniom. Pracuję niby na pół etatu w Tivronie takim call center (oszalałabym jakbym siedziała tylko w domu) i bardzo ciężko jest dopinać wszystko na ostatni guzik. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Facebook

Napisz do mnie!

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *